Nasze wspomnienia

Na tej stronie możecie zamieszczać swoje wspomnienia związane ze Strajkiem. Aby opisać swoje wspomnienia skorzystaj z funkcji dodawania komentarza, która znajduje się poniżej.


Warning: Use of undefined constant comment - assumed 'comment' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /wp-content/themes/hemingway/comments.php on line 13

Warning: Use of undefined constant comment - assumed 'comment' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /wp-content/themes/hemingway/comments.php on line 13
7 Comments

  1. Marek Janaszkiewicz

    4 października 2015 at 21:53

    Strajk Studentów Akademii Medycznej w Łodzi

    Po sierpniu 80 było niemal pewne, że następni o swoje prawa upomną się studenci. W okresie wakacyjnym aktywność studencka koncentrowała się na innych spawach, choć oczywiście w tym czasie każdy nieomal Polak z zapartym tchem i pełen nadziei śledził wydarzenia na wybrzeżu . Wchodząc pod koniec września do dziekanatu ówczesnej Akademii Medycznej w Łodzi instynktownie poza informacjami na temat rozkładu zajęć na kolejny rok, szukało się czegoś jeszcze. Faktycznie w tym wypadku intuicja nie myliła. W jednej z gablot przeznaczonej dla studentów, pojawiło się niewielkie ogłoszenie z informacją, że tworzy się nowa niezależna organizacja studencka, i że w za kilka dni odbędzie się spotkanie informacyjne w tej spawie w sali kinowej Szkoły Filmowej w Łodzi. Faktycznie po kilku dniach w murach tej słynnej szkoły spotkała się grupa studentów ze wszystkich łódzkich uczelni. Nie byli to jeszcze formalni przedstawiciele bo nie było jeszcze żadnych struktur na uczelniach. Było to jak się wydaje spotkanie tych którzy czuli, że nadszedł właśnie ten czas.

    Mądrzejsi już o doświadczenia Sierpnia 80 wiedzieliśmy, że podstawą zamian musi być nowa, zbudowana na zasadach demokratycznych i całkowicie niezależna organizacja studencka.

    Temu tematowi było w całość poświęcone to pierwsze historyczne spotkanie studentów Łodzi.

    Konkluzją zebrania było, aby tam obecni zanieśli ten „kaganek oświaty” na swoje uczelnie. W trakcie zebrania zaczęliśmy wyszukiwać między obecnymi osób z własnych szkół. Tym sposobem poznałem Małgorzatę Bernard i Jacka Pytla wtedy studentów V roku Wydziału Lekarskiego. Już w uczelnianej podgrupie, ustaliliśmy, że teraz trzeba spróbować coś zrobić na naszej Akademii.

    Powstała grupa inicjatywna nowej organizacji, jeszcze nie NZS (ostatecznie nazwa Niezależne Zrzeszenie Studentów zastała zatwierdzona na zjeździe założycielskim w Warszawie w dniu 19 października 1980 w którym wieli udział oficjalni już przedstawiciele 59 uczelni z całego kraju, gdzie miałem przyjemność złożyć swój podpis w imieniu niezależnej organizacji Akademii Medycznej w Łodzi).

    Pierwsze uczelniane zebranie odbył się w kawiarence Rektoratu przy ulicy Kościuszki. Na tym pierwszym spotkaniu tłumów nie było ale nie o ilość wszak chodziło. Biorąc pod uwagę, że środowisko medyczne jest z natury dość konserwatywne w swoich podglądach i działaniach, to i tak należało uznać za sukces, że udało się zebrać te kilka osób. W wyniku tego spotkania ukonstytuował się Tymczasowy Komitet Założycielski Niezależnego Związku Studentów Łodzi przy Akademii Medycznej w składzie:

    Małgorzata Bernard-Ilczyszym V rok. wydz.lek
    Bogdan Latecki VI rok wydz.lek.
    Katarzyna Topczewska VI rok.wydz.lek.
    Stanisław Nowak VI rok.wydz.lek
    Elżbieta Toczyska V rok wydz.lek.
    Hanna Lutyńska V rok.wydz.lek.
    Maria Powoniak V rok wydz.lek.
    Elżbieta Piskozub V rok. wydz. Lek.
    Cezary Łuczyński V rok.wydz.lek.
    Jacek Pytel V rok.wydz.lek.
    Jan Sudowski V rok.wydz.lek.
    Paweł Fichna IV rok. wydz.lek.
    Jarosław Fabiś III rok wydz.lek.
    Jan Zawadzki III rok.wydz.lek.
    Marek Janaszkiewicz II rok wydz.lek.
    Andrzej Sanburski III rok wydz.stomatologii

    W dniu 8 października 1980 roku Komitet powiadomił ówczesnego Rektora o swoim istnieniu.

    Dalej wydarzenia potoczyły się już błyskawicznie. Niesieni falą wolności która ogarnęła kraj, pełni entuzjazmu zaczęliśmy budować nową niezależna organizację. Wzorców demokracji nie było za wiele, dlatego sporą część czasu na kolejnych spotkaniach poświęcaliśmy na ustalaniu zasad podejmowania decyzji. Dochodziło do sytuacji z obecnego punktu widzenia zabawnych, jak głosowania nad tym jak będziemy głosować w danej spawie. Wtedy jednak byłyśmy bardzo pryncypialni i przestrzegania zasad demokracji było sprawą absolutnie priorytetową.

    Po oficjalnym powstaniu NZS na szczeblu krajowym Ogólnopolski Komitet Założycielski złożył oficjalny wniosek o rejestrację Zrzeszenia. Na poszczególnych uczelniach, także w Łodzi odbyły się wybory do władz NZS. Pierwszym Przewodniczącym na AM został Staszek Nowak.

    Tymczasem w kraju narastał konflikt, uwolnione aspiracje społeczeństwa, natrafiały na opór władzy która upominanie się o swoje niezbywalne prawa przez obywateli traktowała jak kontrrewolucję. Rejestracja NSZZ Solidarność przeciągała się i dopiero pod presja strajku generalnego udał się jej dokonać. Podobnie było z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów. Nie mogliśmy doczekać się oficjalnego zarejestrowania organizacji. Mądrzejsi doświadczeniem „S” a także z uwagi, że mieliśmy potrzebę mocniejszego pokazania się jako, było nie było, elita intelektualna społeczeństwa, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i w sposób zdecydowany upomnieć się o swoje prawa. Pierwsze pogłoski o strajku na UŁ rozchodziły się po mieście lotem błyskawicy. Czuliśmy, że to właśnie nadchodzi tak chwila kiedy możemy zapisać się w historii.

    Jako że już działały struktury NZS AM, szybko za pomocą dostępnych środków (a były to czasy, gdy nikt nawet nie myślał o internecie, posiadanie telefonu był przywilejem nielicznych, powielacze były ściśle kontrolowane a na papier do maszyny do pisania trzeba było mieć specjalnym przydział) postanowiliśmy powiadomić wszystkich studentów Akademii, że zamierzamy na razie jako NZS proklamować strajk w obronie naszych prawa.

    Zebranie strajkowe zwołaliśmy w największej wówczas dostępnej auli w Collegium Anatomicum przy ulicy Narutowicza.

    Frekwencja przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania. Sala pękła w szwach (była bardziej wypełniona niż na wykładach z anatomii dla I roku medycyny). Trudno było zapanować nad salą. Członkowie Zarządu NZS i przybyli na spotkanie przedstawiciele UŁ przedstawili pokrótce wstępną listę postulatów Studentów Łodzi. Entuzjazm zebranych był ogromny, mieliśmy jednak jako organizatorzy świadomość, że jak wypuścimy wszystkich do domów to wielu pod presja rodziców lub własnych przemyśleń już nie wróci. Z drugiej strony aula ani gmach Collegium Anatomicum nie bardzo nadawał się na miejsce strajku okupacyjnego. Padła propozycja lokalizacji strajku w gmachu farmacji (na tamte czasy najnowszego i największego budynku Akademii Medycznej).

    Po burzliwych dyskusjach o godz.19:35 w dniu 23 stycznia 1981 roku większość obecnych zdecydowała o proklamowaniu strajku okupacyjnego jako wyraz solidarności ze strajkującymi już studentami Uniwersytetu Łódzkiego. Postanowiliśmy przemaszerować ulicą Narutowicza do wspomnianego już gmachu farmacji. Dzień wcześniej przedstawiciele NZS poinformowali Rektora o możliwym rozwoju wydarzeń i ewentualności wybuchu strajku.

    Ówczesny Rektor prof. Antoni Kotełko zawiadomiony telefonicznie o decyzji studentów, wyraził zrozumienie i zapewnił nas, że zrobi wszystko aby chronić studentów, wydał też polecenie aby udostępnić nam z magazynów akademików materace na których mogliśmy spędzić pierwszą noc strajku oraz dostarczyć ciepłe napoje.

    Po dotarciu do gmachu farmacji, rozpoczęliśmy organizację techniczna strajku. Studenci (pierwszej nocy było ich ok. 300) rozlokowali się w różnych wolnych miejscach na korytarzach budynku. UKS ( Uczelniany Komitet Strajkowy) na miejsce sztabu strajkowego wybrał pokój na parterze – sale posiedzeń Rady Wydziału, gdzie mieliśmy do dyspozycji odpowiednią ilość podstawowego sprzętu tzn. stołów i krzeseł przy których mogliśmy zajmować się prowadzeniem strajku a także przyjmować delegacje w czasie prowadzonych negocjacji. Nocą sala zamieniała się w sypialnię dla niektórych członków UKS , którzy nie nocowali razem ze swoimi znajomymi czy grupami studenckimi tak jak to było na strajku przyjęte .

    Chociaż strajk był zainicjowany przez NZS, został proklamowany przy udziale Rady Uczelnianej SZSP ( Socjalistyczny Związek Studentów Polskich ). Myślę ,że koledzy z SZSP nie chcieli przegapić okazji do czynnego wzięcia udziału w tworzącej się historii, myślę tu o działaczach. Zwykli członkowie a było ich z racji systemu naboru do tej organizacji, który nadawał członkowstwo niemal automatycznie z chwila przyjęcia na uczelnie, bardzo wielu, mieli prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu okazję do powiedzenia „nie” systemowi.

    Wystąpienie jako Studenci a nie jako NZS ułatwiło też władzom uczelni wsparcie strajkujących.

    Skład 16 osobowego UKS był jednak wolą strajkujących zdominowany przez członków NZS , było ich 10 reszta to członkowie RU SZSP i tzw. nie zrzeszeni . Lista członków UKS : B.Banasiewicz, K.Bik ,B.Drążyk, J.Fabiś, W.Frydrych, M.Janaszkiewicz, P.Karauda, J.Lasota, B.Latecki , W.Michalski, S.Nowak, W.Sławiński, P.Sobolewski, K.Szaflik, AS.Zapaśnik, W.Zaręba

    Stanisław Nowak ( NZS) i Krzysztof Szaflik( SZSP) zostali oddelegowani na negocjacje MKP-u z Ministrem Nauki , które toczyły się na UŁ. Wieczorami na wiecach zdawali relacje z tego co się tam działo, co udało się osiągnąć a częściej o czego się nie udało.

    Życie strajkowe było organizowane i zarządzane przez pozostałych na miejscu członków UKS .

    25 stycznia w strajku brało czynnie udział blisko 1500 studentów. Tak ogromna liczba (w tym czasie studiowało na AM –blisko 4000 osób) zmusiła UKS gównie z przyczyn technicznych, gmach nie mógł pomieścić już więcej osób do zamknięcia listy strajkowej. Dla tych którzy przyszli po 26 stycznia pozostało jedynie wpisać się na listę solidarnościową i strajkować w domu lub akademiku. Zasada ta była przestrzegana w 100 % i nie było żadnych protegowanych ani VIP którzy mogli się przyłączyć po tej dacie. Dla polepszenia warunków bytowych wprowadzona zasadę rotacji strajkujących tak aby jednocześnie w gmachu znajdowało się nie więcej niż 600 studentów. Pozwoliło to na utrzymanie lepszej kondycji strajkujących. Aby zachować dyscyplinę studenci musieli dobrać się pary które wymieniły się w gmachu. Jedna osoba mogła wyjść jak wrócił jej „zmiennik” .

    Po początkowy okresie lekkiego chaosu UKS zapanował nad strajkiem, poszczególni członkowie komitetu byli odpowiedzialni za konkretne zadania, powstało coś w rodzaju biura skarg i zażaleń , gdzie strajkujący mogli zgłaszać swoje postulaty i pretensje do UKS a komitet jej w możliwe szybkim terminie rozpatrywał. Choć strajk jest sytuacja nadzwyczajną i powinien na nim obowiązywać ustalony regulamin postępowania , nie sposób było uniknąć spontanicznych wystąpień i zwoływanych w środku nocy wiecy przez osoby niezadowolone lub nie zgadzające się z przegłosowanymi wcześniej ustaleniami.

    Postulaty strajkowe które na początku miał charakter typowo solidarnościowy i były tożsame z żądaniami studentów UŁ, dość szybko zostały rozszerzone o typowe branżowe związane z Uczelnią i Służbą Zdrowie.

    Jako studenci Akademii Medycznej poprosiliśmy do rozmów przy stole negocjacyjnym oprócz władz uczelni , również władze miasta z Prezydentem Niewiadomskim jak również pełniącego obowiązki Ministra Zdrowia Tadeusza Szelachowskiego. Negocjacje dotyczyły spraw lokalnych jak np. zakończenia budowy Centrum Kliniczno –Dydaktycznego , wybudowania nowego akademika , unowocześnienia sytemu nauczania, rekrutacji na studia medyczne , zwiększenia roli studentów po przez przyznanie im miejsc w gronach kolegialnych, jak i ogólnospołeczne dotyczące dostępu do służby zdrowie.

    W tych rozmowach studenci było wspierani przez doradców takich jak Marek Edelman, Marek Nalewajko ( szef Solidarności na AM), Piotr Czarnecki.

    Negocjacje zarówno z władzami miasta jak i Ministrem Zdrowia, choć oczywiście nie udało się uniknąć protokołu rozbieżności przebiegały „w duchu wzajemnego zrozumienia” i 3 lutego zakończyły się podpisaniem porozumień.

    Część UKS wywodzącego się z SZSP uważała i wręcz dążyła do zakończenia strajku na tym etapie. Wszak nie ma się co dziwić ponieważ jednym z ważniejszych postulatów jaki pozostał nie załatwiony było rejestracja NZS. Od tego momentu mino starań o zachowanie jedności studenckiej różnice zdań między członkami NZS i SZSP stawały się coraz wyraźniejsze i zaczęły generować coraz częstsze konflikty w łonie UKS. Reprezentujący NZS uważali ,że spawy ogólnostudenckie i ogólnospołeczne o których rozmawiano na Uniwersytecie z przedstawicielami Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z Ministrem Górski na czele są tak samo ważne lub nawet ważniejsze od tych które udało się nam już „załatwić” na własnym podwórku . Członkowie RU SZSP natomiast ,że właściwie wszystko co mieliśmy do zrobienia już zrobiliśmy i możemy iść do domu.

    Opcja NZS-u jednak została poparta przez większość studentów i strajk był kontynuowany. SZSP w końcu też postanowiła pozostać oficjalnie na strajku, choć liczba członków tej organizacji, szczególnie tzw. funkcyjnych nie oficjalnie choć w sposób zauważalny zmalała.

    Oprócz wieców i dyskusji społeczno – politycznych , życie strajkowe obfitował w większej i mniejszej wagi wydarzenie kulturalne. Odwiedzali nas dając darmowe występy aktorzy dramatyczni i twórcy kabaretowi. Dzięki możliwości korzystania z filmoteki Szkoły Filmowej, co wieczór wyświetlany też był na zaimprowizowanym ekranie film fabularny. Repertuar choć chwilami ambitny, nie był jednak zbyt bogaty a „Czas Apokalipsy „ F.Coppoli „Hair” M.Formana, dominowały na afiszu. Mimo tego dość ograniczonego wyboru, frekwencja dopisywała.

    Występowały też rodzime zespoły muzyczne. Z poważniejszych rozrywek należy wspomnieć o spotkaniach z ciekawymi ludźmi przede wszystkim z mówiących wreszcie otwartym głosem opozycjonistami, jak również wykłady specjalistów z AM między innymi prof. Jana Guzka, prof. Adama Bukowczyka , doc. Henryka Panusza, doc. Macieja Pruszyńskiego, doc. Andrzeja Brzezińskiego , doc. Zbigniewa Orłowskiego, dr Wojciecha Pruszyńskiego .

    Opiekę duszpasterską nad studentami roztoczył Ks. Stefan Miecznikowski a wszyscy chętni mogli uczestniczyć w niedzielnych nabożeństwach organizowanych głównym holu.

    Strajk cieszył się ogromnym poparciem mieszkańców miasta i to nie tylko tych którzy mieli swoje dzieci w środku, ale i zupełnie postronnych osób w których nasz wolnościowy zryw wywołał odruch serca. W tym miejscu jako ciekawostkę można podać przykład dziewczyn które trudniły się najstarszym zawodem świata oraz łódzkich „cinkciarzy” którzy już na początku strajku zasilili nasza kasę sporą bardzo potrzebną gotówką.

    18 lutego z Uniwersytetu Łódzkiego nadeszła wiadomość o podpisaniu porozumienia pomiędzy MKP (Międzyuczelniany Komitet Porozumiewawczy) a stroną rządową. Zapanowała radosna a jednocześnie podniosła atmosfera. W gmachu farmacji odbył się specjalny kończący strajk wiec na którym przemawiali studenci jak i widocznie wzruszony Rektor Antoni Kotełko.

    Uroczystość zakończyło odśpiewanie nieoficjalnego hymnu rodzącej się wolności czyli piosenkę Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską„

    Ostatniej nocy nie obowiązywały już tak surowe przepisy porządkowe jak przez cały okres strajku i myślę ( choć to tylko przypuszczenia ) niejeden uczestnik uczcił ten niewątpliwy sukces lampką przysłowiowego szampana.

    Rano uczestnicy posprzątali po sobie gamach farmacji przywracając go do stanu z przed strajku i nie spiesznie zaczęli opuszczać budynek w którym spędzili ostatni miesiąc na trwale wpisując się w historię współczesnej Polski.

    Marek Janaszkiewicz
    W roku 1981 student II rok wydz. Lekarskiego AM
    Członek Zarządu NZS i UKS

  2. Strajk odbywał się w gmachu Wydziału Farmacji i pora jasno powiedzieć: my, wówczas studenci tego wydziału tez tam byliśmy. Mieliśmy swoj hymn, nasi przedstawiciele byli wsród negocjujących z władzami MZiOS. Byłam jedną z tych osób. Należało zaprezentować się godnie, a po kilku dniach spędzonych na materacach nie wyglądaliśmy zbyt świeżo. Dostaliśmy przepustki, aby pojechać do domów/ akademików i doprowadzić się do porządku. Czekałam na tramwaj, zeby dojechać na Kościuszki przy Centrali. Nadjechała 12-ka z napisem „do zajezdni Tramwajowa” . Motorniczy zapytał, dlaczego nie wsiadam. Powiedziałam, ze muszę w innym kierunku jechać i mam mało czasu bo muszę wracać na strajk. I stało się: po krótkim „wsiadaj dziecko” zostałam odwieziona prawie pod sam dom! Nigdy nie zapomnę tego człowieka i jego wspaniałej postawy. Takich przykładów było wiele, łodzianie wspierali nas także dostarczając jedzenie, owoce, soki. Pamiętamy!

  3. Elżbieta Bald-Matałowska

    25 stycznia 2016 at 08:34

    Jeżeli dobrze pamiętam i niczego nie przekręciłam to na zakończenie strajku przekazaliśmy listę strajkujących do Kurii Biskupiej

    • Marek Janaszkiewicz

      25 stycznia 2016 at 15:18

      Niestety problem w tym ,że nie można jej tam odnaleźć , szukamy już od 2 miesięcy ,ale nikt nie kojarzy gdzie konkretnie została schowana. Nie ma żadnej notatki na ten temat .Osoby które ją przejmowały ,albo już nie żyją albo są na emeryturze i nie ma z nimi kontaktu. Nie poddajemy się i dalej szukamy.

      • K. Brozynski wtedy 5 Rok medycyny

        5 lutego 2016 at 08:02

        Spróbujcie poszukać w archiwum Rektoratu. Ówczesny Prorektor ds Studentów miał listę która mu potem służyła jako przewodnik komu w AM należy sie lepiej przyjrzeć i „pomoc”.

  4. Maria Hryniewicz

    4 lutego 2016 at 10:20

    Wspomnienia

    W styczniowy wieczór wróciłam z pracy do domu i nie zastałam córki. Na stole karteczka: jestem na strajku studentów łódzkich uczelni, nie martw się, wrócę za kilka dni. Zaskoczenie ogromne. W Łodzi strajkują studenci Uniwersytetu Łódzkiego, a wśród nich moja córka Anna Hryniewicz (z męża Żuchowska) studentka UŁ Wydział Germanistyki (po otrzymaniu dyplomu starszy wykładowca j. niemieckiego na Akademii Medycznej w latach 1985 – 2011).
    W postulatach strajkujących studentów było między innymi zarejestrowanie nowej, niezależnej, demokratycznej organizacji studenckiej – Niezależne Zrzeszenie Studentów.
    Jestem lekarzem internistą, w sobotę 24.01.1981 r. miałam 24 godzinny dyżur w szpitalu dla szkół wyższych PLMA. Po południu przyszła dr Maria Dmochowska (późniejsza posłanka w sejmie RP) i oznajmiła, że z ramienia NSZZ SOLIDARNOŚĆ czyni mnie odpowiedzialną za opiekę lekarską dla wszystkich strajkujących studentów na wszystkich łódzkich uczelniach i zaopatrzenie w środki opatrunkowe.
    Wybrano mnie; pracując na stanowisku asystenta w Szpitalu Akademickim PLMA zorganizowałam NSZZ SOLIDARNOŚĆ w środowisku lekarskim. Brałam czynny udział w Komitecie Założycielskim NSZZ SOLIDARNOŚĆ w ZOZ dla Szkół Wyższych w Łodzi, ul. Rewolucji 1905 Nr 37/39, a następnie w Komisji Zakładowej.
    Po 24 godzinnym dyżurze w Szpitalu od rana do nocy pieszo odwiedzałam strajkujących studentów UŁ na Wydziałach: Biologii, Prawa, Matematyki, Ekonomiczno-Socjologicznym, którymi będzie opiekować się lekarz Renata Tupiak i Akademii Medycznej, gdzie strajkującymi zaopiekuje się dr Maria Czekalska.
    Podczas wizyt udzielałam chorym porad lekarskich i informowałam, że mogą liczyć na moją pomoc w Szpitalu PLMA, a po godzinach pracy Poradni dla Studentów na lekarzy pracujących w szpitalu, którzy zgłosili się do pomocy, a mianowicie:
    interniści: Aleksandra Rydzyńska
    Lilianna Krupińska
    Maria Skorek
    W razie zagrożenia zdrowia i życia – leczenie w oddziale szpitalnym prowadzonym przez dr n. med. Aleksandrę Oczkowicz Polatyńską.
    W następnym dniu zgłosiłam Dyrektor ZOZ dla Szkół Wyższych Wiesławie Jaworskiej Benczak i dr Stefanowi Działkowi potrzebę zaopatrzenia strajkujących studentów w środki opatrunkowe, co zostało zrealizowane.
    Strajk studentów cieszył się poparciem społecznym, o czym świadczyło m.inn. przywiezienie przez piekarza świeżego pieczywa oraz „babci”, która przyniosła upieczoną przez siebie babkę z karteczką: „Nie bójcie się, trzymajcie się, Wasza babcia”.
    Potem odwiedziłam Akademię Muzyczną i Filologię, gdzie zobaczyłam moją córkę Anię zdrową, pogodną, wśród przyjaciół, mogłam o nią być spokojna. Do opieki nad strajkującymi zgłosiła się internistka Aleksandra Rydzyńska, która ich odwiedzała i udzielała pomocy.
    Politechniką Łódzką opiekowała się dr Nowicka pracująca w Poradni PŁ.
    W czasie strajku zdrowiem studentów interesował się dr Krzysztof Tronczyński i był na bieżąco informowany.
    Podczas kolejnego dyżuru w szpitalu, o godz. 24.00 dzwonili strajkujący studenci ze Zgierza, że marzną, bo nie mają czym palić.
    Dzięki moim staraniom o godz. 6.00 rano z ZPB im Marchlewskiego z ul. Ogrodowej otrzymali ciężarówkę węgla.
    Studenci nie tracili animuszu, głośny był plakat z oczami ministra nauki i napis: „Czy te oczy mogą kłamać, ależ nie, czy me serce mogą złamać, któż to wie”.
    Przez cały czas trwania strajku opiekowałam się studentami i leczyłam ich oraz byli zaopatrywani w środki opatrunkowe.
    Strajk spełnił oczekiwania młodzieży akademickiej, spełniono szereg postulatów studenckich, m. inn. zarejestrowano ZRZESZENIE STUDENTÓW POLSKICH. Zakończył się 18.02.1981 r. podpisaniem POROZUMIENIA ŁÓDZKIEGO.

    Maria Hryniewicz
    internista

    PS.
    ZRZESZENIE STUDENTÓW POLSKICH pamiętało o mnie. Otrzymałam DYPLOM z serdecznym podziękowaniem za wkład pracy na rzecz AKADEMICKIEJ SŁUŻBY ZDROWIA i udział w realizacji wspólnych zamierzeń, oraz ZAPROSZENIE na jubileuszowe uroczystości 40-lecia AKADEMICKIEJ SŁUŻBY ZDROWIA we Wrocławiu 14 – 16 listopada 1986 r., w których uczestniczyłam, co sprawiło mi wielką radość.

    MH

Pozostaw odpowiedź Elżbieta Bald-Matałowska Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.

*

*